Happy Books – Książki, które uszczęśliwiają!

No Comments

Witam moi drodzy ponownie. Chciałem wam przedstawić kolejną recenzję na temat mojej historii. Pozwala ona pokazać kolejne spostrzeżenie, jak ta książka wygląda okiem kolejnej, pozytywnej osoby. Bardzo jest to miłe, że wkładając tyle emocji, potrafi przekonać do tego, by ją zaprezentować. „Obok tej książki nie można przejść obojętnie. Michał zachorował na, raka diagnoza była druzgocąca i dająca małe … .” 🙂


 

Pomógł mi …

No Comments

  Dziękuję za guza, bo pomógł mi wyjść z biernego stanu.  Choć ciągle boję się, że umrę, to gdyby nie choroba i ludzie, których spotkałem, dalej tkwiłbym pośrodku niczego.

 

Sławomir Rusin: Patrzę na ciebie i widzę szczęśliwego, zdrowego człowieka. Tymczasem całkiem niedawno zakończył się bój o twoje życie. Zdiagnozowano u ciebie i wycięto guza mózgu (glejaka III stopnia). Dziś jesteś całkowicie wyleczony. Masz gdzieś z tyłu głowy świadomość, że otarłeś się o śmierć?

 

Michał Kociołek: Świadomość mam cały czas z boku głowy. Zwłaszcza kiedy patrzę w lustro. (Śmiech) Niedawno byłem u fryzjera i ktoś mi zrobił zdjęcie z góry. Wklęśnięcie wyszło doskonale.

Zawsze będę pamiętał o tym, co się wydarzyło. Spotkałem niedawno profesora z mojej kochanej „samochodówki” w Nowym Sączu. Powiedział mi: „Ej Kociołek, zapomnisz o tym.” A ja mówię: „Nie! Nie ma takiej możliwości.” Minął piąty rok, a ja wciąż pamiętam.

I powiem szczerze, że nawet nie mogę przeczytać mojej książki, bo za każdym razem, kiedy ją otwieram, zaczynam płakać. Po prostu przypomina mi się wszystko, cała seria zdarzeń, które miały miejsce przez ten ostatni czas. No i lecą łzy. Przed chorobą byłem zawodowym kierowcą. Marzyłem od najmłodszych lat, by nim zostać. Mam takie zdjęcie zrobione w piaskownicy: siedzę z małą ciężarówką i ładuję do niej piasek. I udało mi się.

 

A tu nagle zaczynasz chorować, zabierają ci wszystkie dokumenty i już nie możesz robić tego, co kochasz. Skończyło się. Za to masz inną możliwość i albo ją wykorzystasz, albo nie. Mnie chyba się udało, choć było ciężko. Mówiłem sobie: „Odpuszczam. Mam to gdzieś.” Przyznam, że na początku nie wiedziałem, iż glejak III stopnia to coś poważnego. Myślałem: zoperują mnie i kilka miesięcy wrócę na trasę. Jednak nie. Moje życie totalnie się wywróciło. Nie przeciwko mnie, tylko dla mnie. Zrozumiałem to dopiero po jakimś czasie. I dostałem wiatr w żagle.

W książce piszesz, że choroba wiele cię nauczyła. Czego konkretnie?

Przede wszystkim zrozumiałem, że dotąd nie szanowałem życia. Byłem lekkoduchem, który jest wszędzie i nigdzie jednocześnie. Wiele rzeczy chciałem w swoim życiu zmienić, wiele osiągnąć, ale generalnie rzecz biorąc, ciężko było coś z tego wybrać, za coś się złapać. Nic mi nie wychodziło. Za co się nie zabierałem, za jedną, drugą firmę, za współpracę z kimkolwiek, zawsze kończyło się źle.

Po chorobie zacząłem doceniać czas, który nam dano. Kiedyś tego nie robiłem. 24 godziny? Co to jest? Jak nie zrobię czegoś dzisiaj, to zrobię jutro. Teraz sobie odpuszczę”. Dziś już tak nie jest. Nie zastanawiam się, chwytam dzień. Kiedy wyszedłem ze szpitala, poszedłem na pielgrzymkę. Paliłem jeszcze wtedy papierosy, więc założyłem się, że nie będę palił przez 2 tygodnie. Mija 3 lata, odkąd nie palę. Potem podpisałem krucjatę wyzwolenia człowieka.

 

Poszedłem na siłownię, bo wiedziałem, że coś muszę ze sobą zrobić. Na siłowni poznałem moją żonę. Podczas pielgrzymki ks. Janusz Faltyn powiedział do mnie: „Michał, napisz książkę o tym, co przeżyłeś”. Co? No dobra. Okazało się, że …  Czytaj więcej na stronie, klikając zdjęcie poniżej.

 

Krótki przewodnik po …

No Comments

Witam wszystkich kolejny raz. Chciałem wam przedstawić zaproszenie, które w styczniu tego roku dostałem od TVP 3. Pojechałem tam tak naprawdę z wielką niewiedzą i lekkim stresikiem. Docierając na miejsce miałem okazje opowiedzieć w kilu zdaniach o swojej historii. Historii, która pokazała wiele pozytywnych wypowiedzi pomimo tak ciężkiej choroby. Zapraszam was na stronę internetową w zdjęciu zamieszczonym poniżej.

To nasz wybór. Postawa jest wszystkim.

No Comments

  Michał jest zawsze w dobrym humorze i zawsze ma coś pozytywnego do powiedzenia. Zapytany jak się czuje odpowiedziałby: „Gdyby było lepiej już bym chyba nie wytrzymał!”. Jest naturalnym motywatorem. Jeśli jakiś pracownik miał zły dzień, Michał zawsze radził mu jak znaleźć pozytywną stronę tej sytuacji. Widząc to, bardzo mnie to zaciekawiło.  Pewnego dnia podszedłem więc do Michała i spytałem go: „Nie rozumiem. Nie można być tak pozytywną osobą przez cały czas. Jak ty to robisz?”
Michał odpowiedział: „Każdego ranka gdy się budzę mówię sobie – „Michał, masz dzisiaj dwie możliwości : możesz mieć dobry humor albo możesz mieć zły humor”. I wtedy wybieram dobry humor. Za każdym razem gdy wydarza się coś niedobrego, mogę wybrać albo bycie ofiarą albo wyciągnąć z tego jakąś lekcję dla siebie. I wybieram wyciągnięcie lekcji. Za każdym razem gdy przychodzi ktoś do mnie ponarzekać, mogę wybrać zgodzenie się z nim albo pokazanie mu pozytywnej strony życia. I wtedy wybieram pokazanie mu tej pozytywnej strony.” „Zaraz, to nie jest takie proste!” – zaprotestowałem. „Ależ tak, to właśnie takie jest.” – odpowiedział Michał. „Życie polega na wyborach. Każda sytuacja jest wyborem. Ty sam wybierasz jak zareagujesz na daną sytuację. Ty wybierasz, jaki wpływ mają ludzie na twoje samopoczucie. To ty wybierasz bycie w dobrym albo złym humorze. Mówiąc krótko – to twój wybór, jak wygląda twoje życie.” Zapamiętałem, co powiedział mi wtedy Michał. Krótko potem opuściłem firmę, w której wtedy pracowałem i otworzyłem swoją własną. Straciliśmy kontakt ze sobą, ale często przypominałem sobie Michała, gdy dokonywałem wyborów w moim życiu, zamiast tylko reagować na zmiany sytuacji.   Kilka lat później dowiedziałem się, że Michał miał poważny wypadek. Spadł z rusztowania z wysokości prawie 20 metrów. Po 18-godzinnej operacji i wielu tygodniach rehabilitacji Michał został zwolniony ze szpitala z wszczepionymi w plecy metalowymi prętami. Spotkałem się z nim około 6 miesięcy po wypadku. Kiedy spytałem jak się czuje odpowiedział: „Gdyby było lepiej już bym chyba nie wytrzymał! Chcesz zobaczyć moje blizny?” Nie chciałem, ale zapytałem o czym myślał w chwili wypadku. „Pierwsze, co mi przyszło do głowy to moja córka, która niedługo miała się urodzić.” – odpowiedział Michał. „Później, gdy już leżałem na ziemi, pomyślałem sobie, że mam dwie możliwości: mogę wybrać – żyć albo umrzeć. Wybrałem życie.” „Nie byłeś przerażony? Nie straciłeś przytomności?” – spytałem. Michał kontynuował: „Moi znajomi byli wspaniali. Mówili mi, że wszystko będzie dobrze. Aż do momentu, kiedy zawieźli mnie do szpitala i zobaczyłem twarze lekarzy i pielęgniarek – wtedy naprawdę się przeraziłem. W ich oczach wyczytałem – „ten facet już nie żyje”. Wiedziałem, że muszę coś zrobić.” „I co zrobiłeś?” – spytałem. „Była tam taka duża, tęga pielęgniarka wykrzykująca różne pytania do mnie.” – opowiadał dalej Michał. „Spytała, czy jestem na coś uczulony. „Tak” – odpowiedziałem. Lekarze i pielęgniarki przestali pracować, czekając na moją odpowiedź. Wziąłem głęboki oddech i krzyknąłem „Grawitację”. Oni zaśmiali się, a ja powiedziałem – „Wybieram życie”Operujcie mnie jak żywego, a nie jak martwego.”

  Michał przeżył dzięki umiejętnościom lekarzy, ale również dzięki swojej niesamowitej postawie. Nauczyłem się od niego, że codziennie możemy żyć pełnym życiem. To nasz wybór. Postawa jest wszystkim.


Projekt: Życie Nie zatrzymuj się

No Comments

Historia młodego chłopaka, pełnego werwy do życia. Wiele problemów z którymi się zmagał to między innymi ciężka choroba. Nie poddawał się jednak. Dzięki niej poznał świat, prawdziwy świat. Najpierw ją przeżyłem, potem o niej napisałem, później o niej mówię. Po tym doświadczeniu uświadomiłem sobie jak trzeba szanować wszystko co się ma. Tak po prostu doceniać każdy dany nam dzień.

Polecam Serdecznie.

 


Pokora autora …

No Comments

Nie jest łatwo stanąć twarzą w twarz ze swoimi lękami, ograniczeniami, niepowodzeniami. Podnieść się po kolejnej porażce, zacząć wszystko od nowa. Zniechęcenie, obawy, strach, gniew, żal to wszystko towarzyszy człowiekowi, gdy znów musi starać się budować swoje życie, nierzadko na zgliszczach poprzedniego. Gdy buzują w nim negatywne emocje zapomina, że jednego nie można mu zabrać, wiedzy i doświadczenia, które zdobył przez lata. Bywa, że nie da się go wykorzystać w obecnej chwili, nie znaczy to jednak, że jest bezużyteczne.

Michał Kociołek miał ambitne plany. Zaczął od bycia kierowcą ciężarówki, co bardzo kochał. Z czasem zapragnął jednak więcej. Postanowił założyć…